MOJA FIRMA W ROK UROSŁA 31 RAZY – Cezary Chybowski – Reliance Polska

 | 

BNI Polska

Cezary Chybowski w ciągu 11 lat działalności na rynku finansowym zgromadził solidne doświadczenie, które w 2017 roku pozwoliło mu na otworzenie własnej firmy w branży inwestycji finansowych. Reliance Polska działa obecnie na terenie czterech miast – Krakowa, Warszawy, Poznania i Gliwic, angażując w pracę około 100 osób. W 2019 roku kwota zainwestowana dzięki ich usługom przekroczyła 24 miliony złotych. Są również twórcami pierwszego portalu z okazjami inwestycyjnymi – Obligain.com. Ich misją jest pomoc w realizacji celów oszczędnościowych Polaków.

Czego dowiesz się z wywiadu?

Wywiad do obejrzenia

                     

 

Zapamiętaj! 3 porady od Cezarego jak rozwinąć biznes przez rekomendacje:

“Prezentujemy swoją firmę na forum, przedstawiamy ofertę i w ten sposób trafiamy do potencjalnych klientów, którzy nie chcą korzystać z marketów sprzedających wyłącznie wysokomarżowe produkty.” 

“Najwyższą formą wyrażenia zaufania są rekomendacje, z których pochodzi większość naszych klientów. Najczęściej pojawiają się one w momencie pozytywnie zakończonej inwestycji. Klient poleca nas, ponieważ dobrze wykonaliśmy swoją pracę.“

“Z tygodnia na tydzień, ze spotkania na spotkanie obserwowano, że nasza firma ciągle się rozwija, że rozwijają się nasi klienci. W tym roku mieliśmy okazję oprowadzić po naszej firmie 60 przedsiębiorców, którzy mam nadzieję mogli się zainspirować, a oni z kolei pokazali nam ciekawe rozwiązania, które do naszej firmy wdrożyliśmy.”

Wywiad do przeczytania

Damian Masel: Witam serdecznie! W dniu dzisiejszym rozmawiamy z Cezarym      Chybowskim, prezesem zarządu  Reliance Polska. Powiedz proszę więcej na temat firmy.

Cezary Chybowski: Firma Reliance Polska powstała stosunkowo niedawno, bo w 2017 roku, jednak ważniejsze jest tutaj doświadczenie pracowników. Na tę chwilę jest to 35 osób z kilkunastoletnim doświadczeniem, co jest dosyć istotne z racji tego, że rynek finansowy w Polsce jest bardzo młody. Firma działa na terenie czterech miast. Główna siedziba z zapleczem logistycznym znajduje się w Krakowie – tam odbywa się back office oraz kontraktowanie nowych produktów. Dodatkowo posiadamy duży oddział sprzedażowy na terenie Poznania i dwa mniejsze oddziały w Gliwicach oraz w Warszawie. Na chwilę obecną współpracujemy z wieloma pośrednikami nieruchomości oraz agentami ubezpieczeniowymi, którzy delegują do nas klientów na zasadzie współpracy. Firma skupia się na wyszukiwaniu okazji inwestycyjnych. Obsługujemy klienta indywidualnego, który ma możliwość porównania wielu aspektów finansowych, np.: inwestycje w pojazdy, złoto, diamenty, ziemię oraz kwestię udziałów w przedsiębiorstwach.

DM: Czym dokładnie zajmuje się Reliance Polska? Jaka jest specyfika waszego biznesu?

CCh: Pojęcie branży finansowej jest bardzo szerokie. My skupiamy się na branży inwestycji, a dokładnie na inwestycjach kapitałowych. Naszą misją jest pomoc Polakom w realizowaniu podstawowych celów. Niezależnie, czy jest to cel oszczędnościowy, zakup nieruchomości, opłacenie studiów swojego dziecka, emerytura czy rozbudowa własnej firmy – dbamy o zgromadzenie środków na dany cel. W głównej mierze zajmujemy się obsługą ludzi majętnych. Polega to na zbadaniu profilu klienta i dobraniu bezpiecznych lub agresywnych rozwiązań w zależności od życzenia usługobiorcy. Nie jesteśmy swego rodzaju supermarketem, z którego bierze się gotowy produkt, a co jest dosyć popularne na rynku polskim. Staramy się stworzyć produkt zgodnie z preferencjami klienta. Połączyć dwa podmioty – firmę, która potrzebuje udziałowca z klientem posiadającym kapitał i chcącym go zainwestować. Dbamy także o stronę prawną i bezpieczeństwo transakcji, czego efektem są trzy zadowolone strony, włącznie z nami..

DM: Potężna branża, bardzo szeroko rozumiana. Co wyróżnia was w temacie inwestycji? 

CCh: Niestety, rynek finansowy w Polsce nie jest rynkiem najwyższych lotów. Istnieje wiele firm, które wyrządziły liczne szkody w tym obszarze. Wynika to głównie z braku regulacji określających czym dokładnie jest zawód doradcy finansowego. Nie ma również wiarygodnej certyfikacji, a jeśli już istnieje, to wystarczające jest zdanie wątpliwej jakości egzaminu i opłacenie składki członkowskiej, aby ją uzyskać. Tego rodzaju certyfikację może wykonać każdy z nas w dowolnej branży. Jeżeli chodzi z kolei o ludzi, którzy dali temu rynkowi początek, to najczęściej nie mieli oni na celu stworzenia jakościowej obsługi klienta, a zagarnianie jak najwyższej prowizji. Obecnie klient zniesmaczony jest rynkiem finansowym, jednak nie można się temu w żaden sposób dziwić. Dlatego też postanowiliśmy, że nie będziemy kolejną firmą, która oferuje masowe rozwiązania, a tworzącą produkt szyty na miarę, przeznaczony dla konkretnego odbiorcy. Bardzo często obsługujemy klientów udziałowych oraz klientów pożyczkowych – udzielających wsparcia danemu projektowi. Staramy się omijać kwestie funduszy inwestycyjnych, unikać pośredników i łączyć oferenta bezpośrednio z klientem docelowym. Jest to korzystniejsze dla każdej ze stron.

 

DM: Reasumując, są to inwestycje poprzez kojarzenie jednej strony, która ma środki i chciałaby je zagospodarować z drugą stroną, która dany produkt/usługę emituje?

CCh: Dokładnie tak. Do tej pory skupialiśmy się na projektach deweloperskich, m.in. w Krakowie. Pierwszy z nich to Mateczny Office – piękny biurowiec na rondzie Matecznego. Kolejnym jest apartamentowiec na ulicy Ślicznej w Krakowie, w dobrej lokalizacji oraz w sąsiedztwie ronda Mogilskiego. Trzeci to osiedle zabudowy bliźniaczej – Zielone Rybitwy. Dzięki temu, że pozyskaliśmy finansowanie na budowę tych projektów dzisiaj są one w końcowej fazie realizacji. Dokonaliśmy tego właśnie poprzez skojarzenie dewelopera z indywidualnym inwestorem. Zadbaliśmy o otoczenie prawne oraz notarialne, a dzięki temu wszystkie strony są usatysfakcjonowane. Oprócz tych wyżej wspomnianych posiadamy również inwestycje w kilku innych miastach Polski.

DM: Powiedz więcej na temat innych branż, w które klienci inwestują środki za waszym pośrednictwem. Jakie jeszcze obszary poruszacie?

CCh: Takim przykładem jest wydawca gier komputerowych – genialna firma, która jest dzisiaj notowana na głównym parkiecie giełdy papierów wartościowych. Zgłosili się do Reliance jako spółka z ograniczona odpowiedzialnoscią poszukująca udziałowców. Można zauważyć, że klienci, którzy zdecydowali się na zakup udziałów tej spółki są aktualnie w bardzo uprzywilejowanej pozycji. Oceniając zyskowność, jest to 600-700% w perspektywie 18 miesięcy – nieprawdopodobny sukces, ale też bardzo skomplikowany mechanizm. Mowa tutaj o zakupie udziałów spółki z o.o., czyli ryzyku inwestorów. Bardzo wymagający, czasochłonny proces, ale też niezwykle opłacalny. Cena akcji w styczniu 2020 roku wynosiła 4,62 zł. Obecnie oscyluje ona w granicach 27 zł.

DM: Świetna historia. Ile wynosiła w takim razie stopa zwrotu dla osoby inwestującej 100 tysięcy złotych?

CCh: Mieliśmy inwestora, który przy wkładzie w kwocie 140 tysięcy zyskał okrągły milion złotych. 

DM: Czy tego typu sytuacji/projektów, które udało wam się zrealizować jest więcej?

CCh: To była zdecydowanie ponadprzeciętna stopa zwrotu, incydentalny przypadek, złoty graal, złoty strzał. Jakkolwiek by tego nie nazywać – nie zdarza się to często, prawdopodobnie wystąpiło tylko raz i taka sytuacja już się nie powtórzy. Skupiamy się praktycznie na każdej formie inwestowania. Przykładem jest tutaj inwestycja w importowane samochody z Kanady i Stanów, które według polskiego prawa po upływie sześciu miesięcy można sprzedać bez podatku. W zeszłym roku jeden z inwestorów kupił od nas auto za 295 tysięcy złotych, a po pół roku użytkowania sprzedał je za kwotę 470 tysięcy na jednym z portali aukcyjnych! Zysk był zatem nieprawdopodobny. 

DM: Jakie liczby opisują twój biznes?

CCh: Trzydziestu pięciu regularnych pracowników w czterech oddziałach. Kapitał ludzki zgromadzony wokół naszej firmy łącznie z usługodawcami wspomagającymi naszą działalność liczy około 100 osób. Posiadamy portal inwestycyjny, na którym obsługujemy kilkuset inwestorów. W bazie znajduje się ponad 1000 klientów obsłużonych w ciągu 3 lat. Kwota zainwestowana dzięki naszym usługom przekroczyła w zeszłym roku 24 miliony złotych, co daje 2 miliony złotych w skali miesiąca. W porównaniu z rokiem 2018, w roku 2019 nasza firma wzrosła 31 razy! 

DM: Podsumowując: wasi klienci, za waszym pośrednictwem inwestują miesięcznie 2 miliony swoich środków i w tamtym roku było to łącznie 24 miliony złotych?

CCh: Tak, w 2019 roku przekroczyliśmy próg 24 milionów. Przypuszczamy, iż 2020 będzie rokiem, w którym tę kwotę obronimy. Pomimo tego, że marzec był słabszym miesiącem, to kwiecień okazał się z kolei rekordowy w historii firmy. Nasi klienci doskonale wiedzą, że czas kryzysu, to najlepszy moment na zakupy.

 

DM: Powiedz więcej na temat twoich klientów. Jakie są najciekawsze i największe projekty, które realizowałeś?

CCh: Nasza firma skupia się na obsłudze klientów z oszczędnościami na poziomie od 50 do 150 tysięcy złotych i jest to nasz klient docelowy. Nie mogę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ale mamy m.in. klienta, który jest hotelarzem i właścicielem centrów handlowych. Współpracując z nami zainwestował w 6 samochodów, posiada udziały w spółkach z branży gamingowej oraz w rozwiązaniu start-up’owym, tj. składany rower elektryczny. Są też klienci budujący nieruchomości – np. firma, która wybudowała wieżowiec w centrum Warszawy, będący wkrótce siedzibą jednego z większych banków polskich. Obsługujemy również firmę, która ma na swoim koncie wybudowanie w Krakowie prywatnego akademika w bardzo wysokim standardzie. Pracujemy z firmami, które budują biurowce, osiedla w zabudowie bliźniaczej, a także apartamentowce. Stykamy się z wieloma branżami, dotykamy różnych obszarów i etapów życia. Świadczymy usługi dla przedsiębiorców, ale też dla pracujących etatowo, np. w branży IT oraz dla wolnych zawodów, np. lekarzy.

DM: Twoimi klientami mogą być więc osoby z dwóch stron. Pierwsza strona, w której posiada się kapitał i chce się go inwestować lub oszczędzać. Druga strona, to posiadanie biznesu, pomysłu bądź patentu i poszukiwanie na ten cel środków.

CCh: Dokładnie tak. Bardzo mocno filtrujemy projekty – maksymalnie 10% z puli zgłoszonej do nas przechodzi dalej. Niestety, niektórzy wyceniają swoje spółki bardzo subiektywnie na podstawie emocji, które z nimi łączą. Rynek nie działa w ten sposób – należy spojrzeć na sprawę przez pryzmat liczb. Na rynku finansowym panuje zasada, że za pomysł płaci się złotówkę plus VAT. Oznacza to, że jeśli ktoś przyjdzie do nas z samym pomysłem, to nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Jeżeli jednak oprócz pomysłu przyniesie ze sobą portfolio, doświadczenie, a dodatkowo pewne formy zabezpieczenia dla naszych inwestorów, to jak najbardziej jesteśmy w stanie stworzyć z tego produkt. Jest też klient indywidualny, który w celu pomnożenia kapitału albo zabezpieczenia swoich celów (emerytura, przyszłość dzieci) czy osiągnięcia stabilizacji szuka  rozwiązań o różnej skali ryzyka.

DM: Zarówno klienci indywidualni, jak i firmy inwestują w wasze produkty, korzystają z waszych usług, tak?

CCh: Firmy również korzystają z naszych usług, ale ma to miejsce niezwykle rzadko. Wiąże się to z nadwyżkami kapitałowymi w firmie, które występują rzadziej, niż w przypadku nadwyżki na kontach właścicieli. Naszym klientem docelowym jest właściciel firmy, inwestor indywidualny.

DM: Firma funkcjonuje od 2017 roku. Jak zaczynaliście, jak wyglądały początki i co robiłeś wcześniej? Wiem, że masz potężne doświadczenie. 

CCh: Moje działania na rynku finansowym rozpoczęły się 11 lat temu. Miałem okazję pracować na zlecenie i dla funduszy inwestycyjnych. Wyniosłem z tego okresu negatywne doświadczenia. Okazało się, że fundusze inwestycyjne często obciążają inwestorów ogromnymi opłatami, co ostatecznie kończy się dla nich stratami. Uzmysłowiłem sobie, że nie tym chce się w życiu zajmować. Nie dostosowywać klienta do produktu, a zaproponować zupełnie odwrotną usługę – stworzyć produkt szyty na miarę. Firma miała swój początek w 2017. Był to dosyć ciężki okres, ponieważ nie posiadaliśmy kapitału, jednak pracowaliśmy 20 godzin dziennie po to, żeby udowodnić klientom, że mocno nam zależy i wydaje się, że zostało to docenione. 

DM: Jak zaufać firmie, która dopiero rozpoczynała w takiej branży? Jak wyglądało to na początku? Jak pozyskiwaliście klientów?

CCh: Składa się na to kilka elementów. Po pierwsze – firma jest zawsze drugoplanowa, liczy się przede wszystkim człowiek. Zespół, który mamy – nasza rodzina, to ludzie, którzy poświęcili dużo swojego czasu, nerwów i sił dla Reliance za co jestem im bardzo wdzięczny. Po drugie – tworząc produkty zawsze staliśmy po stronie inwestora używając depozytów notarialnych czy różnego rodzaju zabezpieczeń w postaci zastawów rejestrowych na majątku oferentów. Powodowało to, że klient miał poczucie, że wszystkie kwestie są przemyślane, dopasowane do jego oczekiwań, nastawione na zyski, w wyniku czego zdobyliśmy zaufanie. Oczywiście z pełną pokorą zdajemy sobie sprawę z tego, że z biegiem czasu spotkamy się z mniej przyjemnymi sytuacjami i nietrafionymi inwestycjami, ponieważ jest to nieuniknione. Patrząc na obecną sytuację jesteśmy bardzo transparentni i zostało to docenione. Sądzę, że to nie na firmę patrzono na początku, lecz na ludzi w niej pracujących. 

DM: Wiele razy padało dzisiaj słowo ‘zaufanie’. Zaufanie klientów, zaufanie w biznesie, zaufanie w branży finansowej. Jak aktualnie pozyskujecie klientów, jak przekonujecie ich do współpracy z waszą firmą?

CCh: Najwyższą formą wyrażenia zaufania są rekomendacje, z których pochodzi większość naszych klientów. Najczęściej pojawiają się one w momencie pozytywnie zakończonej inwestycji. Należymy rownież do rożnego rodzaju klubów biznesowych, m.in do BNI, które pozwalają nam generować rekomendacje. Prezentujemy swoją firmę na forum, przedstawiamy ofertę i w ten sposób trafiamy do potencjalnych klientów, którzy nie chcą korzystać z marketów sprzedających wyłącznie wysokomarżowe produkty. Oprócz tego w Krakowie i Poznaniu działają nasze dwa call center. Mamy również kampanie w social media, które są nakierowane na generowanie leadów. Uczestniczymy także w akcjach marketingowych, gdzie wiele magazynów czy stacji telewizyjnych prosi nas o wyrażenie opinii w danym temacie. Uważam, że jest to spowodowane właśnie tym, że udało nam się zbudować jakościową markę, która jest dobrze kojarzona.

DM: Które z tych metod są w tym momencie najskuteczniejsze dla waszej firmy, waszej działalności?

CCh: Zdecydowanie rekomendacja. Oczywiście, gdyby nie call center czy kampanie w social media nie trafilibyśmy do pewnych klientów. Można porównać tę sytuację do przebiegnięcia maratonu – oprócz wygrania konkurencji gratyfikacją jest też satysfakcja. Naszą satysfakcją poza pieniędzmi jest zadowolenie, że klient nas poleca, ponieważ oznacza to, że dobrze wykonaliśmy swoją pracę. Docenienie jest piękne. Uważam, że każdego, kto dobrze wykonuje swoje obowiązki, niezależnie od zawodu powinno się rekomendować, ponieważ jest to najwyższa forma zaufania. Warto podkreślić, że nasze usługi dla klientów indywidualnych i inwestorów, czyli naszych klientów docelowych są zupełnie bezpłatne. Wtedy poniekąd zapłatą za naszą pracę są właśnie rekomendacje. 

DM: Wspomniałeś o przynależności do różnego rodzaju organizacji biznesowych. Jak trafiłeś do BNI?  Kiedy miało to miejsce?

CCh: Wiąże się z tym ciekawa historia. Stało się to w 2016 roku dzięki mojemu dobremu koledze, który pomógł mi w odejściu z poprzedniej firmy, w której pracowałem, a dzięki niemu powstała obecna marka. Nakierował mnie też w stronę BNI. Początkowo moje nastawienie było dosyć sceptyczne, natomiast po kilku spotkaniach okazało się, że przy odpowiednim zaangażowaniu może być to genialne narzędzie rekomendacyjne. Właśnie tak trafiłem do BNI – z rekomendacji osoby, która sama w organizacji nie uczestniczyła, co jest dosyć nietypowe. W organizacji działa natomiast jego firma z branży kredytowej

DM: Jak wyglądają wyniki poprzez działanie w oparciu o rekomendacje w BNI?

CCh: Jedynie dzięki BNI, na przestrzeni 12 miesięcy wygenerowaliśmy kwotę w wysokości 8 milionów złotych. Uważam, że zarówno w skali firmy, jak i w skali BNI jest to znacząca suma. Jednak nie podchodzę do tego wyłącznie przez pryzmat pieniędzy. Są to przede wszystkim dziesiątki zadowolonych klientów i właśnie to stanowi dla mnie najcenniejszy kapitał.  

DM: Osiem milionów złotych to kwota, którą twoi klienci zainwestowali za pośrednictwem poleceń, tak?

CCh: Tak, poleceń tylko i wyłącznie z jednej organizacji. Warto dodać, że nie jest to krótki proces. W tej chwili jest to już czteroletnia przynależność, a w pierwszym roku działalności w BNI te kwoty były bardzo niewielkie. Jednak z tygodnia na tydzień, ze spotkania na spotkanie obserwowano, że nasza firma ciągle się rozwija, że rozwijają się nasi klienci. W tym roku mieliśmy okazję oprowadzić po naszej firmie 60 przedsiębiorców, którzy mam nadzieję mogli się w pewien sposób zainspirować, a oni z kolei pokazali nam ciekawe rozwiązania, które do naszej firmy wdrożyliśmy. 

DM: Jaką najciekawszą rekomendację ty otrzymałeś?

CCh: Wielkim sentymentem darzę zlecenie z 2019 roku, gdzie członek mojej grupy prowadząc trzy tematy deweloperskie potrzebował organizacji finansowania. Wspólnie stworzyliśmy ten świetny dla klientów produkt. Z perspektywy czasu sądzę, że oprócz korzyści finansowych z tej rekomendacji zyskaliśmy niesamowitą dawkę doświadczenia, dobrych relacji i zbudowanie wiarygodności. Nasza firma była w stanie zasilić projekty deweloperskie kwotą 5 milionów złotych!

DM: Zapytam o detale, ponieważ brzmi to bardzo ciekawie. Na czym polegało to zasilenie? 

CCh: Byliśmy wtedy organem doradczym przy pisaniu przez tę firmę prospektu emisyjnego oraz emisji obligacji. Było to jeszcze przed nowymi regulacjami z przełomu 2018 i 2019 roku. Dzięki naszej pracy i pomocy klienci zadecydowali, że jest to właśnie ta inicjatywa, którą chcieliby zasilić swoimi środkami. Było to dla nas duże wyzwanie – uporządkowanie całego procesu od pomysłu do realizacji. Dzięki temu mamy dzisiaj kilka nowych nieruchomości na terenie Krakowa.

DM: Jakie korzyści poza takimi, które można wyrazić cyfrą i fakturą, czerpiesz ze współpracy z innymi przedsiębiorcami?

CCh: Przede wszystkim na podstawie obserwacji działań innych przedsiębiorców mogę wystrzegać się i unikać pewnych błędów. Wzajemnie wymieniamy się doświadczeniami, co jest niezwykle ważne. Kolejną zaletą BNI jest wygoda. Dzisiaj mój przyszły dom projektuje architekt z BNI, mam nadzieję, że wybuduje go również grupa budowlana z organizacji. Potrzebując wizyty u dentysty korzystam z usług lekarza z mojej grupy. Jest to wygoda bliskości rekomendacji i wiarygodności ludzi, którzy świadczą usługi. Istnieje komitet, który trzeba przejść, aby móc uczestniczyć w  BNI.  Dla nas jest to pewnego rodzaju znak jakości. Nasza firma, jak można zobaczyć w naszej siedzibie, oprócz różnego rodzaju dyplomów czy zaswiadczeń ma także dyplomy z BNI i znak jakości świadczący o przejściu przez komitet.

DM: Wspomniałeś o komitecie w BNI.  Czym jest on w kwestii współpracy? 

CCh: Komitet jest zorganizowany w celu wyłonienia spośród chcących przystąpić do grupy przedsiębiorców jedynie tych zaufanych. Jest to koniecznie ze względu na budowanie biznesu na długie lata, a więc musi być to oparte na solidnych fundamentach.

DM: Co według ciebie charakteryzuje skutecznego przedsiębiorcę?

CCh: Odpowiedni balans między życiem prywatnym a pracą, zdrowe podejście do działań zawodowych i pokora. Myślę, że brakuje tego wielu przedsiębiorcom.

DM:  Jak wygląda twoje życie prywatne? Co lubisz, co robisz poza pracą?

CCh: Warto wstawać nieco wcześniej unikając korków podczas drogi do pracy, odpisać na wszystkie maile, a koniec dnia poświęcić rodzinie. Pracuję w systemie 5-2, czyli 5 dni pracy na 100%, jednak dwa dni weekendu są przeznaczone wyłącznie dla rodziny. Jeżeli chodzi o spędzanie wolnego czasu staramy się w wolnych dniach wyjeżdżać poza miasto. Moim hobby jest piłka nożna, oczywiście w formie oglądania i kibicowania. W sezonie 1,5 do 3 godzin dziennie spędzam przed telewizorem oglądając mecze Lecha Poznań i Warty Poznań, ale również ligę europejską. Moim hobby jest też analiza ludzkiego zachowania, odkrywania powodów niektórych zachowań. Dzięki temu tworząc portal patrzyliśmy na potrzeby użytkowników, a nie na to, co my sami chcielibyśmy sprzedać i możliwe, że dzięki temu wyniki są wyższe.

DM: Rozumiem, że spędzając czas z tobą trzeba się mieć na baczności? 

CCh: Tak i nie. Większość osób myśli, że jest to złe i negatywne, natomiast ja robię to, żeby lepiej zrozumieć ludzi. Przykładowo, ktoś spóźnił się na spotkanie. Analizuję wtedy dlaczego się spóźnił. Może coś się wydarzyło? Może miał jakieś nieprzyjemne zdarzenie? Czy on myśli o tym, co wydarzyło się przed chwilą? Staram się dopasować do osoby, z którą rozmawiam, a w branży finansowej jest to niezwykle ważne. 

DM: Pojawił się temat sportu, piłki nożnej, sportowej mentalności. Każdy sportowiec musi mieć cel. Jakie są więc wasze cele w tym momencie?

CCh: Bardzo dużo konkurencyjnych firm popełniło błąd stawiając na bardzo szybki rozwój. Nasz znaczący progres odnotowaliśmy w 2019 roku. Rok 2020 jest natomiast rokiem stabilizacji, zwiększania zatrudnienia do obsługi obecnych i potencjalnych klientów, a nie obrotów. Nie stawiamy na bardzo duży przyrost klientów, ale na wdrożenie osób do obsługi klientów, których już mamy. Jeżeli mówimy o celach, to najbliższym będzie zbudowanie dużego, stabilnego oddziału w Warszawie oraz rozwój platformy, do której w tej chwili  dodajemy moduł CRM. Będzie to pierwszy w Polsce moduł do zarządzania finansami dla klientów indywidualnych.

DM: Cezary, dziękuję bardzo za dzisiejsze spotkanie i rozmowę. Poznaliśmy trochę tajników branży finansowo-inwestycyjnej. Poruszyliśmy też sporo elementów biznesowych. Będzie to bardzo wartościowe dla wielu przedsiębiorców z całej Polski. Powodzenia w realizacji najbliższych celów.

CCh: Również dziękuję. Jest to dla mnie duże przeżycie, duże wydarzenie. Mam nadzieję, że dzięki tej rozmowie nasi czytelnicy zobaczą, jak ta branża wygląda od wewnątrz. Mam nadzieję, że będziemy widzieli się w przyszłości.

 

Zapamiętaj! 3 rady dla przedsiębiorców: